Royal Enfield Himalayan miał swój debuit w 2016r. Do Europy trafił dopiero w 2021r.
Przyglądałem się tej maszynie uważnie od pierwszych zapowiedzi, wątpiąc by kiedykolwiek pojawiła się w Europejskiej dystrybucji, no bo jak. W roku jego prezentacji sporo maszyn zniknęło z rynku, gdyż nie sprostało normom euro4. Co dopiero taki archaiczny twór, z prostym olejakiem zasilanym gaźnikiem. Jednakowoż, ku mowjemu wielkiemu zdziwieniu, 2021r. wpadł w moje ręce świeżutki, spełniający normy E5, Himalayan 411. Po kilku dniach jazdy nim, mogłem przyznać zdecydowanie, to jeden z moich ulubionych motocykli. Przypuszczam, jeśli był by większy, stałby teraz w moim garażu. Urzekł mnie, bo to nowoczesny klasyk, prosty do bólu, toporny wręcz, ale przede wszystkim oryginalny na tle innych mazyn.
Niestety w europie normy emisji spalin nie stoją w miejscu jak dotychczasowy postęp technologii w Royal Enfildach. Co za tym idzie, czas na zmiany. Na szczęście te już w drodze
Himalayan 450 LC
Z Indii dociera do nas coraz wiecej zdjęć z testów przed produkcyjnych nowego modelu. Mocno zamaskowane zdjęcia zdradzają odświeżoną,jednak mocno przypomianającą dotychczasowy model bryłę. Ponownie napędzany będzie singlem, ale pojemność urośnie do 450ccm, z chłodzeniem cieczą i mocy ok 40KM. Koła jak dotychczas, szprychowe o rozmiarach 21 i 17 cali, tym razem bezdętkowe. Ciężko o więcej szczegułów, dlatego z zaciekawieniem będę się przyglądał temu motocyklowi. Premiera zapowiedziana jest na sierpień tego roku. Szacowana cena w Indiach to 270 000 Rupii (dla przykładu KTM390ADV kosztuje tam 280 000) Cena ok 14tys zł oczywiście na rynku rodzimym. U nas, po doliczeniu wszelkich kosztów transportu, podatków ihomologacji w EU, może kosztować bliżej 30 tys zł

Himalayan 822
Ten model zostawiam tu w formie czystej ciekawostki. Znaleziony przypadkiem projekt stworzony na platformie Himalayana 411.
Co ciekawie i bardzo imponujące, motocykl to w pełni ręczna robota. Odpowiednio przerobiona rama, tak by mogła pomieścić silnik zbudowany z dwóch jednostek 411. Nadwozie oparte o elementy seryjnego Himalayana, z „bodykitem” inspirowanym Husqwarną Norden 901.
Imponujące jest jak wiele elementów musiało zostać zbudowanych od początki. Szersze, odpowiednio wzmocnione piasty kół, podwójny układ hamulcowy z przodu, który poskromić ma teroii dwa razy większą moc (tu warto zaznaczyć, Himalayan ma bardziej zestaw spowalniaczy, niż hamulców). Wedle relacji testujących, silnik faktycznie dysponuje sporym momentem obrotowym, choć nie udało mi się wychwycić informacji o faktyczniej mocy.
Himalayana 822 oczywiście nigdy nie zobaczymy w seryjnej produkcji, cieżko też oszacować wartość takiego pojazdu. Jest to jednak bardzo fajny pokaz umiejętności firmy która go stworzyła przy ogromnym nakładzie pracy. Spore zainteresowanie jakie budzi, to też znak sygnał dla RE by wrzucić do Himalajana większy piecyk, 650 dla przykładu, z modelu Interceptor ?!