Zacznijmy od tego pytania. Po co nam jakiekolwiek przeszkadzajki na motocyklu, odciągające uwagę od samej jazdy, i przyjemności jaką ona daje…. Argumentów widzę kilka.
Po pierwsze i oczywiste, myślę nie jestem w tym sam. Faceci to gadżeciarze. Lubimy zabawki, świecidełka i wszelkie akcesoria. Nie tyle co dla nas, ale dla naszej „ukochanej” maszyny. Zdecydowanie najczęściej dobieranym akcesorium do nowych motocykli, jest właśnie jakiś uchwyt na którym można łatwo zamontować telefon, by służył jako nawigacja, odtwarzacz muzyki, czy by po prostu widać było kto chce nam zatruć głowe 😉
Zauważyli to producenci motocykli, wprowadzając mniej lub bardziej udane rozwiązania do obsługi naszych telefonów, często opierające się o aplikację Carbit Ride. Możemy też skorzystać z gotowych urządzeń nawigacyjnych, typu TomTom Go czy Garmin Zumo. Urządzenia dość drogie, działające offline, choć łączące się z telefonem, by wyświetlać połączenia, wiadomości, muzykę czy aktualizować się.
Często pojawiająca się opcja, często wymieniana w komentarzach pod poniższym filmem: dodatkowy telefon. Takie rozwiązanie również przerabiałem. I można tanio kupić dobrego smartfona, starego „flagowca” który będzie ogarniał wszystkie potrzebne nam do szczęścia aplikacje. Ba, wykorzystując odpowiedni „launcher” i interfejs OBD, mamy bierzące informacje prosto z ECU. Fajnie. Tylko to kolejne urządzenie o którym trzeba pamiętać. Nie zaryzykował bym pozostawienia go przy motocyklu. Nie chodzi tu o wartość urządzenia, a o dane w telefonie (np. konto mailowe) Włączanie i wyłączanie urządzenia, to trwa, wymaga czasu na optymalizacje. Sam smartfon może być wodoodporny, ale ładowanie w deszczu to już może być problem.
Tym sposobem dochodzimy do ostatniego sposobu. I dodam, to nie jest optymalne rozwiązanie, ale z mojego doświadczenia (a wierzcie mi, przerabiałem tego wiele) wydaje się być jednym z lepszych, najmniej wymagających od użytkownika uwagi rozwiązań.
Plusy i minusy
+ Urządznie nie przechowuje żadnych danych. Nie potrzebuje mocnych podzespołów po za transmisją bezprzewodową. Całą robotę wykonuje nasz smartfon i oprogramowanie które już w nim mamy: Apple Carplay / Android Auto.
+ Nasz główny telefon mamy na bierząco aktualizowany, mamy w nim abonament który i tak opłacamy. Działają więc wszystkie aplikacje online, google maps, Yanosik przypominający o „niebezpieczeństwach” czychających na niesfornych motocyklistów 😉 Wszelkie aplikacje muzyczne online i biblioteka muzyki offline.
+ 7″ ekranu to potężna przestrzeń do zagospodarowania. Android Auto i Carplay zoptymalizowane są do prostej obsługi, co prawda w aucie, ale przy takim rozmiarze ekranu obsługa w rękawicach nie stanowi problemu.
+ Urządzenie podpinamy pod zasilanie „po stacyjce”. Ekran uruchamia się błyskawicznie po uruchomieniu, wyłącza po wyjęciu klucza ze stacyjki.
+ Wszystko jest wodoszczelne. Ogólnie warunki atmosferyczne nie są problemem. Sprzęt się nie przegrzewa, podzespoły nie są obciążane, a rozmiar urządzenia pozytywnie wpływa na odprowadzanie ciepła.
+ Szybkość działania. Mówię tu o wszystkim, od uruchomienia, przez użytkowanie.
– Jest to duże urządzenie ( wersja 7″) niezbyt dyskretne. Wymaga solidnego mocowania by bezpiecznie zostawić je na motocyklu.
– Transmisja bezprzewodowa drenuje beterię smartfona. Nie ma problemu podczas szybkiego wypadu na miasto, ale na dłuższą metę trzeba zapewnić ładowanie dla telefonu.
– Cena, początkowo wydaje się być spora. Da się znaleźć tańsze rozwiązanie, nie ma wątpliwości. Jeśli jednak zgadzasz się z powyższymi plusami, pozostaje wypatrywać dobrej promocji 😉
Link do producenta który udostępnił mi urządzenie: https://carpuride.com/?ref=9TdFWknHY3J9Ha
Klikając w link (nawet jak nie kupisz) wspomagasz tworzenie kolejnych takich materiałów. Z góry dziękuję!

