Entry level ADV, co to jest i na co to komu potrzebne? Jak mówimy o motocyklu adventure, na myśl przychodzi prawdopodobnie najpopularniejszy BMW 1250GS, coś od pomarańczowych, generalnie kawał motocykla ale na pewno nie Voge 300 DS. Wiecie, taki obładowany gmolami, kuframi, z porządnym piecem, pozwalającym zasuwać po autostradach, czy zjechać w teren. Taki sprzęt, że tylko patrzysz i już wiesz, że to zajedzie daleko, a nawet jak nie zajedzie, to jego kierowca ma tak wyglądać. To gdzie do tego opisu pasuje popierdółka z silnikiem o pojemności, uznawanej za dużą, ale raczej w latach PRL ?!?
Moda na downsizing

Silnik może i mały, ale jest to bieżący trend w motoryzacji, z drugiej strony też kwestia pochodzenia. Azja, Ameryka Południowa, Afryka, to trochę inne standardy, małe lekkie motocykle są zdecydowanie lepszym wyborem do tyrania np. po polach ryżowych, w trudnym terenie czy na gorszych jakościowo drogach. Technologicznie też nie jest już problemem stworzyć stosunkowo mocny, a na pewno żwawy silnik o małej pojemności. Tu pojawia się pojęcie downsizingu, czyli po mojemu patologia dotykająca samochodową część motoryzacji, ale na rynku jednośladów nic nowego. Małe silniki były, są i będą, ale z postępem technologicznym stają się coraz bardziej dopracowane, co za tym idzie uniwersalne. Już nie tylko są to motocykle dla początkujących., ale fajne motocykle do jazdy na co dzień, z aspiracjami do dalszych wypadów. Przykładem może być tu Voge 300DS
Mały ale wariat

Mam prawko kat. A, zrobiłem trochę kilometrów na różnych maszynach, i w pełni rozumiem ideę posiadania zapasu mocy pod manetką. Niemniej, przy dzisiejszych przepisach ruchu drogowego, tak w Polsce jak i za granicą, chęci do odkręcania manety jest jakby mniej. Upalanie w terenie klocka pow. 250 kg to też średnia przyjemność, tudzież niemożliwość dla mniej zaawansowanych riderów. Ok, Voge 300 DS w teren na swoich szosowych kołach to też średni pomysł, ale z masą 180 kg i tak lepszy, niż wspomnianym wcześniej GS-em. Na co dzień na dojazdy do pracy, śmiganie po mieście przyśpieszenie wystarcza, prędkość rozwijana również, o spalaniu na poziomie 3 l na każdą setkę nie wspomnę. W trasie trzymanie się 110 km/h może być, a nawet będzie dla większości męczące, ale tylko na ekspresówkach i autostradach. Wbijając się na Passo dello Stelvio czy Tranfogaraską będzie spoko. Na koniec dodam kluczową kwestię, będzie spoko, ale nie dla każdego
Kiedy warto pomyśleć o małym ADV?
Na powyższe pytanie, odpowiem korzystając ze swojego doświadczenia sprzedawcy motocykli. Docelowa grupa kierowcy kat. A2, początkujący, których budżet nie pozwala na TRK502 lub CB500X. Podstawowa grupa ludzi, to często starsi panowie, którzy ostatnio jeździli na WSK. Po latach nie czują się pewnie lub zwyczajnie nie chcą męczyć się z dużym, ciężkim motocyklem ADV. Dodał bym jeszcze niższych kierowców, i naturalnie kobiety, którym zwyczajnie łatwiej będzie utrzymać w zyzach taki motocykl.
A jak wygląda i jeździ ten motocykl, zobaczcie na filmie poniżej:
Konkurencja
Badziej archaiczna alternatywa: Royal Enrield Himalayan
Najpopularniejsze na kat. A2: Benelli TRK 502, Honda CB500X
Mniej ADV, bardziej enduro: Voge 300 Rally